Pierwsza długa podróż – czyli auto wyfruwa z gniazda

Lato, czas wakacji, urlopów i wiążących się z tym podróży. W trakcie tych zaś, jeżeli lot samolotem jest wykluczony, na wynajem prywatnego helikoptera nas nie stać, a najbliższy statek nie kursuje przez brak dostępu do morza, skazani jesteśmy na własne cztery kółka. Daleka podróż zaś jest nie lada sprawdzianem dla naszego auta, należałoby zatem do tego sprawdzianu właściwie je przygotować.

Zacznijmy więc od przeglądu. Przegląd nie zawsze jest wymagany. Jednakże miejmy na uwadze, iż zaniechanie terminowych przeglądów, lub przekroczenie limitu kilometrów może być podstawą do unieważnienia naszej gwarancji. Podobnych historii staramy się wszak unikać.

Trójkąt czy gaśnica są podstawą, o której nikt raczej zapomnieć nie powinien. Tym bardziej zadziwia fakt, iż bagażniki wielu wytrawnych kierowców, o tych dwóch akcesoriach nawet nie słyszały. Warto sprawdzić zapas apteczki, oraz kilka przydatnych rzeczy, takich jak podnośnik i klucz do kół. Przydać się może zestaw kilku prostych narzędzi, zapasowe żarówki, czy lubiący zawodzić w najmniej odpowiednich momentach, pasek klinowy.

Poddajmy kontroli poziom oleju silnikowego. Dodatkowe opakowanie powyższego też może nam się przydać na trasie. W momencie, kiedy zajdzie potrzeba dolewki, możemy się głęboko rozczarować, gdy w zasobach najbliższej stacji, nie znajdziemy odpowiedniego dla nas oleju.

Skoro poruszamy się w temacie cieczy, zahaczmy także o płyn hamulcowy. Zwykle jakiś stopień ubytków występuje stale i nie daje powodów do paniki. Panika może nastąpić, gdy przedwczoraj zaledwie wszelkie braki zostały uzupełnione, a poziom płynu charakteryzuje się skrajnie niską wartością. Cóż, począć, warsztat. Płyn zazwyczaj wymieniać się powinno co dwa lata, nie warto zatem tego zabiegu zaniedbać.

Przy zimnym silniku sprawdźmy poziom płynu w układzie chłodzenia. Rzućmy też okiem na przewody, w poszukiwaniu pęknięć i wycieków. Sprawdźmy także, czy po nagrzaniu silnika włącza się wentylator chłodnicy.

Stan akumulatora jest równie istotny. W tym celu przydatny może nam się okazać miernik napięcia, lub areometr. Jeżeli akumulator prosić będzie o lekkie doładowanie, nie odmawiajmy mu tej przyjemności, ustalając przy tym przyczynę jego niedoładowania. Jeśli bateria naszego modelu tego wymaga, destylowaną wodą uzupełniamy poziom elektrolitu.

Kontroli poddać należy także, wspomniany już wcześniej pasek, klinowy. Wszelkie uszkodzenia, spękania, czy rozwarstwienia mogą być powodem wymiany takowego, na nowszy model. Szkoda byłoby, gdyby pękł w połowie drogi.

Zapominalscy niech skontrolują kilkukrotnie stan wszystkich dokumentów. Termin prawa jazdy, dowodu rejestracyjnego, polisy OC itp. Czasem przydać się mogą zapasowe kluczyki do auta, czy pilot alarmu.

Na koniec obdarzmy niewielką uwagą nasze opony i ruszajmy w drogę.

Nie zapomnijmy o żonie.

Albo w sumie…

Pierwsza długa podróż – czyli auto wyfruwa z gniazda
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

About author

Related Articles